poniedziałek, 7 listopada 2011

ok, teraz napiszę o sobie. jeszcze trochę ponad rok temu słuchałam tylko Michaela Jacksona<3 i Lady GaGi. ubierałam się, tak jak inni, tak jak mi kazała mama. włosy zawsze związane, jeansy, bluzka z jakimś sweet nadrukiem, adidasy czy japonki...wszystko się zmieniło, gdy poznałam moich(teraz) najlepszych przyjaciół z Kielc. mieszkam 42 km od nich. oni słuchali Metalliki, AC/DC, Iron Maiden, Rammsteina itp. spędziłam z Nimi naprawdę wspaniałe chwile w wakacje 2010.<3 nie chciałam wracać do domu...do szkoły...zaczęłam się zmieniać, słuchałam Metalliki, kupiłam pierwsze trampki ( czarne z firmy Smiths za 60 zł ), jeansy rurki. zaczęłam kupowac ciemne bluzki z krótkim rękawem. twierdziłam iż jestem metalem. to było strasznie żałosne, znając jeden zespół...i to właściwie też dla szpanu Mety słuchałam.znaczy podobała mi się ale nie aż tak. ale nadal w tym byłam. w zimę kupiłam glany, wtedy Oni z Kielc zaczęli mieć tego dość... zaczęli mi mówić, żebym się nie starała w Nich wpasować, że lubią mnie taką jaka jestem. że jestem pozerem. ale nadal byłam 'metalem' i kochałam Metallice. ale potem nastąpił przełom...Meta która mi się słabo podobała nie miała szans. na moich urodzinach usłyszałam Highway To Hell, które puściła mi koleżanka. hmm...AC/DC, tak?...ZAJEBIŚCIE MI SIĘ SPODOBAŁO, POKOCHAŁAM ICH. to już nie było udawane, ta piosenka miała to coś, coś co dla mnie było idealne. zaczęłam się więcej dowiadywać o AC/DC, włączyłam teledyski...i spodobał mi się strasznie chłopak w mundurku szkolnym z Gibsonem SG...;) tak, Angus Young był wtedy moim największym idolem(było to w listopadzie 2010) cały czas o Nim gadałam, kochałam Go wręcz.<3 myślałam, że nie ma nic lepszego od AC/DC. pod choinkę dostałam ich koszulkę z Black Ice. cieszyłam się.;D potem poznałam Nirvanę, mój kolega mi Ją pokazał...spodobała mi się i polubiłam Kurta...ale to było dla mnie gorsze od AC/DC a Kurt duużo gorszy od Angusa. od fazy na Angusa wzięła się też moja ksywa.:>  no i tak w tym trwałam. a wtedy, pewnego pięknego, grudniowego dnia dokładnie 15 grudnia 2010...pojechałam do Kielc, do mojego kuzyna i na osiedle. i zaczęłam się bawić telefonem mojego kuzyna - Szymka, natknęłam się na 'Guns N' Roses - Paradise City' no i myślę 'no coś tam o tym zespole słyszałam, posłucham' spodobała mi się bardzo ta piosenka, więc przesłałam ją sobie. zaczęłam jej słuchać, bardzo mi się podobała była super. 'ahh no i ten gorący wokalista.<3 ' - myślałam.xd 'skoro mi się tak to spodobało to zobaczę jakie jeszcze mają piosenki' i włączyłam na youtube, pierwszą z brzegu - Sweet Child O' Mine. patrzyłam w ekran i słuchałam. 'jakie to cudowne, ale super' ściągnęłam sobie na telefon i słuchałam po prostu dzień i noc. lecz nadal twierdziłam że AC/DC lepsi. i miałam wtedy 2 idoli - Angusa i Axla.  no ale myślę, może Gunsi mają jeszcze więcej świetnych piosenek. więc włączyłam Welcome To The Jungle. to była przesada - wszystkie piosenki które sobie puściłam były zajebiste! niesamowity zespół. słuchałam coraz więcej Ich i poznałam Don't Cry...popłakałam się za pierwszym razem, wspaniała ballada. zaczęłam mieć wątpliwości czy wolę AC/DC czy Guns N' Roses. a wtedy zaczęła się moja obsesja na Axla...oglądałam mnóstwo jego fotek, myślałam o Nim dzień i noc, miałam go na tapecie, wygaszaczu, na komputerze i na koszulce.:D pokochałam go.<3 potem kupiłam Appetite For Destruction - pierwszą płytę Gunsów. SUPER PŁYTA. na początku najbardziej mi się spodobało My Michelle...a potem już wszystko, Rocket Queen, Nightrain, Anything Goes, It's So Easy, Mr Browstone, Out Ta Get Me, Think About You i You're Crazy. nie było wątpliwości, stali się moim ulubionym zespołem. wtedy już nie byłam tym 'metalem' poszłam bardziej w stronę punku, ale nie jestem punkiem chociaż chciałabym.:) jestem 'rockiem' jak można tak to nazwać.xd zaczęłam wyglądać przyzwoicie, rozpuszczone dłuugie włosy, grzywka na bok, czerwone/czarne trampki Smiths, długa koszula, koszulki AC/DC, Gunsów lub Kiss, rurki. potem w wakacje poznałam Aerosmith.:) a niedawno przeszedł ten zespół u mnie na 2 miejsce po Gunsach.;) okazało się że AC/DC jednak nie jest najlepsze.:D w wakacje kupiłam czarne converse'y.^^ no i pobyłam dłuugo w Kielcach.:) nie lubię już Kurta Cobaina, bez urazy dla fanów, dla mnie był ciotą. chociaz głos miał świetny. jestem sobą, od nikogo nie ściągam i się nie zmienię.:) kocham Axla i już go raczej zawsze najbardziej będę najbardziej kochać.<3 lubię też Michała Szpaka, nie czepiać się.^^ łooh, ale się rozpisałam. O.o jak ktoś to przeczyta to dzięki za to że nie żal wam na mnie czasu.xd

3 komentarze: