poniedziałek, 8 lutego 2016

co ja tu robię?

jak w tytule - nie wiem dlaczego tu wróciłam

lubię wspominać, nie od dziś. dzisiejszy stan i humor jest jednak istną aberracją. od rana jestem przygnębiona, zagubiona, bez pozytywnego spojrzenia w przyszłość.
trafiłam na blogi pewnej dziewczyny, głównie ze zdjęciami, ale pisała także o sobie, oraz o aurach i zdolnościach jakie człowiek ma po odblokowaniu czakr. ale nie o tym chciałam pisać
wtedy coś mnie podkusiło, żeby zajrzeć tutaj
na "bloga" pisanego w gimnazjum
odwiedziłam także bloga Julii, która teraz jest jedną z najbliższych mi osób, a w czasie pisania przez nią bloga właściwie się nie znałyśmy
jej przemyślenia, oraz sposób w jaki je przekazała mnie wpędził w osłupienie.
muszę przyznać i pochwalić, była bardzo mądra jak na gimbusa.
w porównaniu ze mną wtedy widać to szczególnie.

zaczęłam czytać swoje posty - wszechobecny chaos, nie wiedziałam jak się zabrać za blogowanie i często zmieniałam zdanie co do tego o czym chce pisać, co bardzo widać. oczywiście, muszę stwierdzić byłam głupia i zgimbiona. oraz, jakby to powiedzieć, oszukująca?
pisałam ""ja też tak robię, coś komuś nie pasuję, olewam. nie da się dogodzić wszystkim, a po za tym wolę być sobą.." ee? nie wiem czemu to napisałam, bo do dzisiaj zdarza mi się mieć z tym problemy. może żeby samej sobie to wmówić i dać radę? na pewno w dobrej wierze.

dalej nie wiem o czym pisać i ciągle zmieniam zdanie. główny zamysł napisania tego posta to pokazanie jak bardzo się zmieniłam i ile marzeń spełniłam

głupi przykład - post o włosach
chciałam czerwone




chciałam niebieskie

wypłukane i nie całe, ale to kwestia czasu i będę miała cały łeb tego koloru



zabawne, bo napisałam, że ewentualnie mi się podobają zielone a aktualnie mam włosy w tym kolorze już chyba 5 raz w tym roku i jest to zdecydowanie mój ulubiony kolor
nie chce mi się szukać lepszego zdjęcia


cóż jeszcze...na pewno zmądrzałam, ale nie mam zamiaru jakoś szczególnie tego tutaj udowadniać
sądzę, że po samym fakcie w jaki sposób piszę to widać




bawi mnie jeszcze, że kiedyś dodałam zdjęcie punków z podpisem "zajebista grupka, chciałabym kiedyś taką poznać" i dostałam komentarz mniej więcej brzmiący tak "nigdy takiej grupki nie poznasz. nie jest ci to dane"
osobie, która to napisała z chęcią zaśmiałabym się w twarz
spełniłam marzenie jeżdżenia po Polsce i festiwalach i poznania ogromnej ilości ludzi w temacie
dalej to robię

subkultur nie lubię wyszczególniać, ale mogę śmiało napisać, że punków znam też sporo, a wielu ich w Polsce nie ma :)
bang



mam nadzieję, że nie wrócę na tego bloga na stałe, że to pojedynczy post, żeby gdzieś zapisać dzisiejsze przemyślenia
mam maturę za 80-coś dni i raczej prowadzenie bloga mi w niej nie pomoże 


oh, zapomniałabym
kolczyk w języku
sam mój avatar tutaj, którego nie będę póki co zmieniać pokazuję, że dążenie do spełnienia marzeń w sprawie wyglądu, również jest udane
dziewczyna z kolorowymi, alternatywnymi włosami i kolczykiem w języku, idealna wizja dla gimnazjalnej mnie, gdzie było to nierealne, bo moi rodzice nie lubią piercingu, a moje gimnazjum kolorowych włosów
teraz jest spełnione
kolczykiem dalej jaram się od czasu do czasu tak bardzo jak na począteczku, jest moim faworytem wśród wszystkich przekłuć jakie istnieją
a włosów jak wspominałam niebieskich jeszcze nie mam, ale to kwestia czasu, a póki co preferuję zielone
co do samego piercingu, dalej się nim jaram jak za czasów gimnazjum, tylko teraz zaczęłam go urzeczywistniać na mnie, oraz myślę o nim poważniej w znaczeniu, że sama chce nauczyć się "przebijać ludzi".





nie chce mi się szukać innego zdjęcia, naprawdę xD
to było dzień po przekłuciu


reasumując - zmieniłam się i spełniłam sporo zachcianek z dawnych lat
jest progress.
i byłam przedwczoraj na studniówce






to cześć.

środa, 10 kwietnia 2013

Historia pewnej znajomości.

Ludzie często mówią - nie siedź tyle na kompie, uważaj na ludzi poznanych przez internet, takie znajomości internetowe nie mają sensu.. spierdalaaajcie ! Więc - co do siedzenia na kompie, faktycznie lepiej w realu posiedzieć, no i uważać w necie też trzeba, ale że takie znajomości nie mają sensu ? pierdolenie.:D Mają sens, a ja jestem tego dobrym przykładem.:)

Założyłam sobie Poszkole w wakacje 2010, zanim słuchałam mocnej muzyki. W listopadzie jakoś mój profil zaczął wyglądać inaczej, pojawiło się AC/DC i inne zespoły.:) zaczęłam też gadać z ludźmi o podobnym guście muzycznym. Tak poznałam Karolinę.




jej pierwsza wiadomość do mnie.:))
potem trochę z nią gadałam, ale nie więcej niż z innymi kumplami z poszkole. A wtedy chyba najwięcej gadałam z takim Piotrkiem i potem z Wiktorią. Ale z Karoliną na gg najwięcej.XD chyba.:)
no i to po prostu trwało, miałam 3 najbliższych kumpli z neta - Piotrka, Wiktorię i Karolinę. Na początku nasze rozmowy były o muzyce, Guns N' Roses, Michael Jackson, AC/DC.. a potem już coraz więcej o sobie. Wysyłałyśmy sobie zdjęcia, opowiadałyśmy o znajomych. Byłyśmy już znajomymi na fb. xd

Rozmawiałyśmy ze sobą coraz częściej, już całkiem sporo o niej wiedziałam, a ona o mnie.:) W wakacje, w lipcu pokłóciłam się z Piotrkiem. Więc zostało mi dwoje dobrych kumpli, z którymi gadałam codziennie.

Pamiętam jak Karo mi wysyłała swoje zdjęcia z jej przyjaciółką, jakoś mi to zostało w pamięci.xd

Potem wpadłam na pomysł żeby wysyłać sobie listy.:)
Ja i Wiktoria wysłałyśmy sobie jakoś w tym samym czasie, takie pierdoły.xd
z Karo postanowiłyśmy, że najpierw ona napisze, a ja odpiszę dopiero jak mi przyjdzie.
No i przyszedł najpierw od Karoliny list.:) To było fajne, miałam świadomość, że to naprawdę ona pisała i tak dziwnie..XD nie umiem opisać tego co czułam, jestem dziwna.XD napisała mi co u niej słychać i wysłała parę zaajebistych rysunków.♥ w tym logo Guns N' Roses, które do dzisiaj stoi u mnie na biurku.:P

odpisałam jej, potem ona mi. i tak kilka razy.:)

gadałyśmy już każdego dnia, o wszystkim. byłyśmy już dla siebie dość bliskie na wiosnę. 

pod koniec wiosny przestałam się dogadywać z Wiktorią.
za to zaczęłam się super dogadywać z Zuzą, którą poznałam w prawdzie przed Karo, ale jakoś z nią tak nie gadałam.:D zaczęłam więcej w lutym 2012.

a więc z bliskich kumpli została mi tylko Karo.

nadeszły wakacje. 

miałysmy jechać razem na Guns N' Roses, ale nie wypaliło.
( za to na koncercie widziałam się z inną kumpelą z neta - Julią )
ale w sierpniu postanowiłyśmy, że Karo do mnie przyjedzie.:D
nie było z tym wielu problemów, nadszedł 20 sierpień.

wyszłam po nią na przystanek ( oczywiście na wiosnę jakoś gadałyśmy parę razy przez telefon, a w lato na skype )
dzwoniła, że niedługo będzie.
kilka autobusów, nie ma jej.xd
i podjeżdża kolejny.
no i widzę ucieszoną mordkę, hahaha.:DD
wybiegła i się przytuliłyśmy, trudno było kryć uśmiech.:D

wzięła bagaż i poszłyśmy do mnie.
dziwnie było na początku, nie byłam w stanie ogarnąć, że jest tu ze mną. XD

jak byłyśmy u mnie, zaczęłyśmy jeść obiad.
Karo się zaczyna śmiać a ja :
- z czego się śmiejesz ?
- bo jem z tobą obiad.
:))

potem byłyśmy się przejść, gadałyśmy, ale tak dziwnie było. 
jednak w internecie bardziej odważne byłyśmy.:P
ale to tylko pierwszego dnia.:D
no i co zauważyłam ?
że nie miałyśmy za bardzo o czym gadać, bo nie miałyśmy wspólnych znajomych, więc nie było kogo obgadywać. hahah, to jest prawda, dziewczyny jednak są takie.:))

no i zrobiłyśmy sobie nasze pierwsze wspólne zdjęcie.


hahaha, ja nie wiedziałam, że ona robi już zdjęcie.XDDDD

na drugi dzień miały być moje imieniny, zaprosiłam kilka kumpeli.:)

od rana dogadywałyśmy się z Karo zajebiście ! 

no i są zdjęcia.:DD

                                                                   mam blond perukę, tak.:)
                                                                        i czerwoną bandanę.

                                                                      tu już nie mam peruki.XD








                                                                        papież.







                                                                 niżej Karo ma tą perukę.XDDD







potem poszłyśmy na imieniny.. :D
CIONG DALSZY NASTOMPI HEH

czwartek, 14 marca 2013

zmiany.

patrząc teraz na mój post sprzed roku, o tym że kocham punków..ja pierdole.XD byłam wtedy jebanym gimbusem i przepraszam wszystkich, którzy musieli to czytać. zmieniłam się od tego czasu. bardzo.

pokażę jak się zmieniłam z wyglądu przez kilka lat.


                                5 klasa, maj 2009




                             6 klasa, marzec 2010


  jezu. ;_; nienawidzę i zawsze nienawidziłam tego jak wtedy wyglądam. w szkole byłam wyzywana przez to, że nosiłam okulary. i przez to więcej, publicznie, ich nie zakładam.c:

a jak się wtedy ubierałam..




najgorsze jest to, że takich zdjęć jest mnóstwo, sweet foci z góry, lub w lustrze. tak, to bluza z Hannah Montana. ;__;
                    


                    1 gim, wrzesień-listopad 2010




aż nie chce się wierzyć jak się zmieniłam przez te piękne wakacje '10. wtedy też zaczęło się znacznie zmieniać moje życie. a w dniu, w którym zostało zrobione zdjęcie z gitarą poznałam AC/DC, co bardzo się przyczyniło do tego co się potem działo.


                                  1 gim, maj 2011
   

to zdjęcie lubię bardzo. okres wiosna/lato 2011 był najpiękniejszy w moim życiu.


a ubierałam się w trampki, miałam wtedy też glany, ale jakoś ich nie lubiłam, zresztą były kupione dla szpanu. miałam koszulkę AC/DC, KISS i Guns N' Roses. i byłam wtedy bardzo wesołą optymistką, zawsze miałam fazy.C: i wszystko było piękne. do pewnego momentu..


                                                              wakacje przed 2 gim, 9 sierpień 2011


tego dnia straciłam bardzo ważnego dla mnie kumpla, z którym dogadywałam się jak z nikim innym. a po tym wszystko zaczęło się robić coraz gorsze..




                              2 gim, styczeń 2012

wybrałam styczeń, wtedy wyglądałam najgorzej.. od moich urodzin (28 październik) wszystko zaczęło się jeszcze bardziej jebać. do tego wtedy byłam tym żałosnym gimbem.. mam więcej zdjęć z wtedy w poście sprzed roku, nie zapraszam. jakoś od wiosny zaczęło się w miarę poprawiać moje życie.

                                        wakacje przed 3 gim, początek lipca i koniec sierpnia 2012

czerwone włosy ! były super, ale dość szybko się zmyły. zaczęłam znacznie lepiej wyglądać..i to widać. ale najlepsze miało dopiero nadejść.c:


                3 gim, październik i listopad 2012

od tej jesieni wszystko stało się piękne ! także ja..chyba.xd zaczęłam być wreszcie ładna, sama to zauważyłam. dużo chłopaków też to zauważyło.c: a zmiany wciąż idą do przodu.


od października niewiele się zmieniło, pokażę jeszcze jak wyglądam teraz.

                             3 gim, luty 2013


zaczęłam się ubierać bardziej dziewczęco, 
np. obcisłe bluzki, ale nadal w moim klimacie.c:



tak, to też ja, pod koniec lutego tym razem. tego zdjęcia nie lubię, wyszłam tak jakoś...dziecinnie.. no ale okey. zadanie wykonane, napisałam całego posta o tym o czym chciałam.c:













w moim łebku narodziła się faza na nowy zespół.. Misfits.
piosenka do posłuchania i the end.






the end.

czwartek, 15 listopada 2012

koncert Guns N' Roses.

piszę raz na pół roku. C:
spoko..

byłam na Guns N' Roses, oooo !
jednak nie z bratem, bo nie było już biletów no i napisałam do kumpeli z netu <poszkole> Julii.^^
no i wymieniłyśmy się numerami telefonu no i czekałam na 11 lipca.:))
pierwszego dnia wakacji, po zakończeniu roku tuż moja przyjaciółka Zuzka pomalowała mi włosy szamponetką na czerwonooo ..
a drugiego dnia wakacji byłam na imprezie u Sandry.
do koncertu, włosy mi się trochę zmyły więc pomalowałam je jeszcze raz, tym razem dłużej trzymałam i więcej szamponetki.
no i nadszedł 11 lipca

wyjechałam przed południem z rodzicami z domu, jarałam się, nie ogarniałam że jadę na Gunsów. słuchałam sobie ich z telefonu, całą drogę. pisało na GPS'ie że będę w Rybniku koło 17.. to źle, myślałam, o 17 otwierają bramki. Julia napisała SMS że ma niebieskie włosy, szorty, koszulkę ze sposobami picia piwa i glany. ja byłam w koszulce Gunsów, podartych na kolanie jeansach i czarnych conversach. no i miałam te czerwone włosy. dojechaliśmy do Rybnika. zatrzymaliśmy się przed samym znakiem, żeby wyjąć coś z bagażnika. myślałam że padnę, widzę przed sobą znak tak długo wyczekany i się zatrzymaliśmy. ale nie ważne. ważne było wtedy że już niedługo spełni się jedno z moich największych marzeń - zobaczę Axla.


wtedy padał deszcz. 

wjechaliśmy do Rybnika. zaczęliśmy się zbliżać do parkingu koło stadionu. po drodze zajechaliśmy jeszcze po różę, czerwoną, białych niestety nie było.:(
wysiadłam na parkingu z samochodu i woow. tylu ludzi, podobnych do mnie.:D
nadal nie docierało do mnie co się niedługo wydarzy. było około w pół do piątej. uff, zdążyliśmy !
dzwoniąc do Julii, szłam z rodzicami w stronę bramek. czułam się dziwnie, jarałam się, cieszyłam i bałam jednocześnie. bałam się gdyż nie wiedziałam czy społeczeństwo 'Gunnersów' mnie zaakceptuje. Julia powiedziała że siedzi przy drzewie z rudą siostrą. gdy byłam blisko bramki, zaczęłam się za nią rozglądać. cały czas się cieszyłam że wkoło są ludzie którzy myślą jak ja na temat Gunsów. to było coś. mój tata, szturchnął mnie i powiedział "tam ktoś ma niebieskie włosy". woow. pierwszy raz zobaczyłam osobę znaną tylko z netu. przywitałam się z Julią i jej siostrą Ewą, było mi głupio, czułam się nieswojo, bo przecież w sumie ich nie znałam. czekałyśmy we 3 na otwarcie bramek, gadając, jak mówiłam niepewnie i nieśmiało.
kiedy podjeżdżał jakiś samochód wszyscy krzyczeli "Axl, Axl" hahaha. do tego ktoś w przebraniu zebry wbił się w tłum. mnóstwo ludzi miało na głowach bandany i chyba wszyscy - róże. czerwoną i białą. a ja tylko czerwoną.  














od lewej : 
ja, Julia i Ewa.





















koło 17 otworzyli bramki. gdy znalazłyśmy się na terenie stadionu od razu poczułam się lepiej, rozluźniłam się. zaczęłam biegać i skakać. down.XD postałyśmy jeszcze chwilę przy straganach z koszulkami, plakatami etc. i weszłyśmy na stadion, sektor A, najbliżej sceny. siadłyśmy na trawie gdzieś w odległości hmm 50 m od stadionu ? Julia, sprecyzuj.XD wtedy na scenie grał support - zespół Bloo. powiem szczerze, że publiki nie porwali, ludzi wtedy było mało, chociaż przy scenie wszyscy stali. ci którzy byli dalej od sceny siedzieli na trawie, jak my. Ewa poszła po coś do picia (na stadion nie wolno było wnosić swojego picia, aparatów fotograficznych) a ja i Julia rozmawiałyśmy, już trochę śmielej i czytałyśmy gazety rybnickie o koncercie, które rozdawali przed wejściem. drugi support nazywał się Symetria i nawet udało mu się rozkręcić publiczność. wtedy już wstałyśmy, na stadion przychodziło coraz więcej ludzi. 
Ewa wróciła z piciem, oczywiście ja i Julia też się napiłyśmy, było tam dość gorąco. wtedy Ewa zrobiła nam najlepsze zdjęcie z tego dnia : 


cóż, nie bardzo tu widać moje czerwone włosy.:C
trudno.
na scenę wszedł zespół Złe Psy - ostatni support.
z nimi grał Tomasz Karolak, więc faza się rozkręciła, bo jego wszyscy znali, haha.:)) jedna dziewczyna przed nami patrzyła się na niego a on jej pomachał, kiedy jeszcze stał za sceną. ale się cieszyła.:)) z tym zespołem śpiewaliśmy np " urodziłem się - w Polsce ! ". widać że wszyscy się dobrze bawili, chociaż każdy czekał aż zejdą ze sceny i wkroczą Gunsi.
Złe Psy podziękowali i zeszli. ekipa technicznych zaczęła przebudowywać scenę, zamiatać ją.
stałyśmy jakoś 20, może mniej metrów od sceny. przebudowywanie sceny trwało może pół godziny, albo więcej. coraz bliżej była godzina 21, czyli godzina rozpoczęcia się koncertu Gunsów. czas leciał powoooli, ale w końcu nadeszła 21 i....nic. 
scena już była pusta, wszystko było przygotowane, z głośnika płynęła cicho jakaś muzyczka.
mijały minuty, pół godziny, godzina..
gdzie są Guns N' Roses ?!
ludzie co jakiś czas, całym stadionem, krzyczeli nazwę zespołu.
mijały kolejne minuty, zaczęło się ściemniać, było już po 22.
a scena pusta.




 ludzie zaczynali krzyczeć "kurwa mać ile mamy stać ?". ale nie był to w sumie zmarnowany czas. zaczęłyśmy gadać z dwoma dziewczynami, które stały przed nami - Izą i Karoliną. obok był pewien koleś, nie pamiętam jak miał na imię. miał około trzydziestu paru lat, ale gadałam z nim jak z jakimś kumplem, rozmawialiśmy o tym że teraz wszyscy są wkurzeni, ale jak tylko wejdą, to wszyscy o tym zapomną. to było super, to udowadnia jak muzyka zbliża ludzi. on Gunsów słucha od ponad 10 lat, był na ich koncercie w Warszawie, a ja wtedy znałam ich półtora roku. no i była między nami dość spora różnica wieku. mimo to rozmawialiśmy normalnie, łącznie z przekleństwami. to mnie uwiodło w koncertach - każdy jest dla Ciebie miły, wszyscy ludzie tworzą jedność. przez następną godzinę stałyśmy z nimi. strasznie nam się chciało pić, było tłoczno, przy Złych Psach trochę skakałyśmy. ale nie miałyśmy co zrobić, jakby którakolwiek z nas wyszła po picie, to nie wróciłaby już do tak świetnego miejsca. Karolina jednak zauważyła jakiegoś gostka który szedł z colą, szybko zareagowała i błagała o łyka, haha.:D no i wszystkie się napiłyśmy, łooo, tego było nam trzeba. ale Gunsów dalej nie było..
zaczynałam już powoli wątpić w to, że wyjdą. a jak koncert zostanie odwołany ? 
byłam z minutą na minutę coraz pewniejsza tego, że z mojego marzenia nici.
kiedy kończyła się każda głupia pioseneczka z głośnika, miałam nadzieję że już przestanie grać i wyjdą. ale pioseneczki leciały.
minęły już ponad 2 godziny od umownego rozpoczęcia koncertu. 
była 23.10, było ciemno, dobrze że nie padało.
byłam już zmęczona, niektórzy ludzie powychodzili..to miało być inaczej...
SŁYCHAĆ DWA SZARPNIĘCIA STRUN GITARY.
potem znowu dwa.
zapalają się światła, a dokładnie czerwone tło z logo Guns N' Roses i sylwetka DJ Ashby - widok, którego NIGDY nie zapomnę.

zaczęło się Chinese Democracy.

kończy się intro. słychać śpiew.

NA SCENĘ WCHODZI AXL ROSE !!!

  
 pod sceną, szaleństwo !
wszyscy skaczą, tańczą, drą się. jako, że nie jestem wysoka (163-164) było mi tam ciężko, często ktoś mnie uderzył niechcący. ale czy to wtedy było ważne ?!

ja..nie byłam w stanie uwierzyć, że to ON. 
że to osoba, która tyle dla mnie znaczy.
o której tyle myślę.
która jest dla mnie, hmm inspiracją ?
myślałam , że, skacząc z tłumem i widząc go, pęknę ze szczęścia.    

pisząc ten post, wgrywam filmiki do każdej wspomnianej piosenki, jak zobaczyłam do Chinese podczas wgrywania...aż się popłakałam.

potem zaczęło się Welcome To The Jungle.
byłam już bliżej sceny niż na początku, może jakieś 13 m od sceny.
widziałam dokładnie DJ Ashbę, który gr2 pierwsze chwyty i nadstawiucho, żeby posłuchać krzyku - dzikiej radości !
energia w ludziach nie ustępowała, podczas tego utworu, wszyscy najbardziej skakali, przynajmniej pod sceną. Karolinę, I, nawet na jakiś czas Julię zgubiłam, skoki przemieszczały ludzi.:P
nigdy nie byłam taka szczęśliwa jak wtedy. "niech ta chwila nigdy się nie kończy" - myślałam.
jednak bardzo chciałam być jeszcze bliżej sceny.
potem, gdy grali np. Estranged, za którym nie przepadam, czy Better, którego wtedy nie znałam, ja, w sumie to na chama, pchałam się do przodu jak mogłam. wpychałam się przez ludzi, straciłam tak parę piosenek, ale było warto.

końcowym efektem byłam 5 metrów od sceny. 
tuż koło barierek.

najbardziej utkwiło mi w głowie Don't Cry  
podczas tej piosenki, od początku do końca, cały stadion śpiewał z Axlem.
to była jedyna piosenka zaśpiewana przez wszystkich tak dokładnie.
wtedy nikt nie skakał, było spokojnie.
i zajebiście.
tej chwili też nigdy nie zapomnę.
jestem pewna że wiele ludzi płakało wtedy, albo płacze teraz oglądając filmiki z tego wydarzenia - jak ja..
        
 ciąg dalszy nastąpi.